“Poznaj siebie” – jak Gilead Sciences wykorzystuje badania stresu do walki z wypaleniem

Gilead Sciences od 2010 rywalizuje o klientów i zlecenia również na konkurencyjnym rynku produktów farmaceutycznych w Polsce. Ze względu na dynamiczny rozwój firmy i rosnące obciążenie pracowników, w 2019 roku firma zdecydowała się na wsparcie grupy menedżerów badaniem stresu i regeneracji nuChapter.

Dwa lata później badania powróciły, tym razem już na znacznie większą skalę. Skąd decyzja o poszerzeniu projektu? Co jego osobiście najbardziej zaskoczyło w raporcie z pierwszego pomiaru stresu? I czy inwestycja w profilaktykę stresu w ogóle się opłaca? M.in. o tym rozmawiamy z Michałem Kaźmierskim, dyrektorem generalnym Gilead na Polskę i kraje bałtyckie.

Jak Pan wspomina swój pierwszy raport z badania nuChapter?

Pierwszy mój raport, można powiedzieć, był druzgocący. Raport pokazał, że tak naprawdę głównie tracę energię, a odzyskuję ją tylko w niewielkim stopniu. Z pomiaru wynikało, że zarówno regeneracja w dzień, jak i jakość snu były na niskim poziomie. Oczywiście, zawsze można się tłumaczyć, że spotkanie było późno itd., no ale jednak coś w tych wynikach było.

Drugim zaskakującym odkryciem, był wpływ np. alkoholu na jakość snu, z którego wcześniej nie zdawałem sobie sprawy. I nie mówimy tu o jakiejś wielkiej imprezie, ale o jednej lampce wina na wieczór, ewentualnie dwóch w weekend. Okazuje się, że nawet tak niewielkie ilości alkoholu wypite wieczorem w bardzo istotny sposób zaburzają jakość snu.

Słowem: zaskoczenie.

Na pewno. Szczególnie, że jednak u mnie uważność na zdrowie była obecna praktycznie od zawsze. Jedna sprawa to wiedza ze studiów medycznych i doświadczenia zawodowe z obszaru kardiologii i lipidologii. Sporo zajmowałem się takimi tematami, jak zaburzenia metaboliczne, cholesterol, a co za tym idzie, również otyłością, nadciśnieniem i podobnymi tematami. Z drugiej strony też od dziecka uprawiałem pół-wyczynowo kolarstwo. W dzieciństwie po 100 kilometrów dziennie na rowerze było normą.

Kiedy po raz pierwszy budowałem firmę od zera, był wprawdzie moment, kiedy wpadłem trochę w pułapkę pracy i kiedy moja waga zaczęła się zbliżać do wartości trzycyfrowych. Ale wtedy przyszedł czas otrzeźwienia. I od tego czasu już staram się bardziej regularnie uprawiać wysiłek, żeby nie dopuszczać do takich sytuacji. A jednak okazuje się, że nadal zdarza się, że praca bardziej człowieka wciąga. I właśnie w takim momencie zrobiliśmy to pierwsze badanie.

dr Michał Kaźmierski

Doświadczony praktyk biznesu, z wykształcenia lekarz, od ponad 20 lat związany z przemysłem farmaceutycznym, gdzie zdobywał doświadczenie biznesowe oraz jako menedżer i lider. Wprowadził do Polski budując od podstaw oddziały globalnych, wiodących koncernów przemysłu farmaceutycznego zdobywając unikalne doświadczenie w zarządzaniu wszystkimi stadiami rozwoju biznesu od fazy „start-upu” do prowadzenia dojrzałej organizacji. Obecnie pracuje jako Dyrektor Generalny Gilead Sciences na Polskę oraz Kraje Bałtyckie. Od wielu lat łączy praktykę biznesową z zainteresowaniami w obszarach rozwoju przywództwa i organizacji, zdobytą wiedzą dzieli się w trakcie szkoleń, wykładów oraz publikacji.

Jedną z intencji raportu jest inspirowanie do małych zmian, które dla danej osoby będą najszybszą drogą do poprawienia bilansu stresu i regeneracji. Jak to zadziałało w Pana wypadku?

Faktycznie, udało się wprowadzić kilka takich małych korekt. Np. jeżeli lampka wina w weekend, to do 18, bo potem to już wpływa na sen. Do tego też większa uważność na to, co mogę zrobić w ciągu dnia, żeby nie wpadać w ciągi drenażu energetycznego. Chociażby poprzez wykorzystanie “mikrookazji” do poruszania się. Tego bardzo mocno brakuje w tym covidowym czasie, kiedy tak dużo czasu spędzamy w domu. Dlatego wdrożyłem np. taką zasadę, że ruszam się, jak tylko mogę. Zamiast jeździć samochodem do pracy, idę na piechotę. Mam jakieś 4 kilometry, więc nie jest to duży dystans, ale pomaga się dotlenić z rana. Jak się spieszę, to jadę tramwajem, ale nawet wtedy w jedną i w drugą stronę do przystanku muszę po paręset metrów dojść na piechotę.

Poza tym częściej udaje mi się robić przerwy na proste ćwiczenia oddechowe, kiedy łapię się na tym, że stres narasta. No i wreszcie staram się też bardziej regularnie chodzić spać i regularnie wstawać, co kiedyś nie było normą. Teraz budzik ustawiony na tę samą godzinę i po prostu wstaję. Jak się wstaje o tej samej godzinie, to łatwiej jest chodzić też chodzić spać o tej samej godzinie.

Co było takim impulsem, który sprawił, że nie tylko sam zdecydował się Pan na badanie, ale zaproponował taką możliwość również innym menedżerom w firmie?

W 2019 akurat zaczynaliśmy się zastanawiać, jak w bardziej systematyczny sposób wspierać zdrowie pracowników. Wprowadziliśmy kilka zmian w biurze: ograniczyliśmy podaż słodyczy i zwiększyliśmy podaż owoców i warzyw. Zmieniliśmy też na bardziej ekologiczną formę dostarczania wody. I wtedy też dowiedziałem się o nuChapter. A kiedy usłyszałem o tej możliwości, powiedziałem “O, to jest to. Czas z tego skorzystać”.

Mnie w tym podejściu najbardziej przekonuje właśnie metodologia oparta o pomiar zmienności częstotliwości rytmu serca. Jeżeli chodzi o zdrowie krążeniowe, to jest to bardzo ważny parametr. Możliwość zmierzenia go w prosty, nieinwazyjny sposób - taki, jaki oferuje teraz nuChapter - to jest nowa jakość.

Co w największym stopniu Pana przekonało do badania?

Warto tutaj pamiętać o moim wykształceniu medycznym i zainteresowaniach kardiologicznych. Mnie w tym podejściu najbardziej przekonuje właśnie metodologia oparta o pomiar zmienności częstotliwości rytmu serca. Jeszcze jako student pisałem pracę o tym, jak właśnie ta zmienność częstotliwości rytmu serca wpływa na rokowanie po zawale serca. Jeżeli chodzi o zdrowie krążeniowe, to jest to bardzo ważny parametr. Kiedyś jednak, żeby go monitorować, trzeba było pacjenta podłączać do wieloodprowadzeniowego holtera. Na pewno trudno było się z tym ruszać, nie wspominając o uprawianiu sportu. Możliwość zmierzenia tego parametru w prosty, nieinwazyjny sposób - taki, jaki oferuje teraz nuChapter - to jest nowa jakość.

Są jeszcze smartwatche...

To prawda, te technologie nie oferują jednak takiej precyzji i poparcia dobrymi badaniami. Teraz wystarczy przykleić dwie elektrody i praktycznie funkcjonujemy bez przeszkód. 

W tym roku badanie nuChapter wróciło do Gilead. Tym razem na większą skalę.

Czas covidu był takim wyzwalaczem, żeby jeszcze raz podejść do tematu. Mieliśmy już ambasadorów, czyli kolegów, którzy w tej pierwszej kolejności wzięli udział w badaniu. Zmienił się też trochę sposób patrzenia ludzi na profilaktykę zdrowia. Pandemia zwiększyła poziom stresu i spowodowała obniżenie aktywności fizycznej. Dodatkowo eksperci podkreślali wpływ stanu ogólnego na przebieg choroby.

Moment był więc dobry. Dlatego pomyślałem sobie: “OK, na początku pandemii robiliśmy wydarzenia dające ludziom psychologiczną wiedzę, jak sobie radzić ze stresem i jak sobie radzić z nowymi sytuacjami doraźnie. Teraz zaproponujmy coś, co być może spowoduje, że wdrożymy jakieś nie doraźne, ale długoterminowe praktyki czy działania”. Tylko żeby wiedzieć, co wdrażać, to trzeba to zmierzyć. I stąd decyzja o tym, żeby zaoferować badanie dla wszystkich pracowników w firmie, na zasadzie kto chce, może się przebadać, i zobaczyć, co z tego wyjdzie.

Są takie badania które pokazują, że niewyspany szef to zły szef. Jeżeli mamy permanentnie niewyspanego szefa, który w jakiś sposób wpływa na pracowników, to pewnie nie poprawi działania w tej organizacji. Dlatego tak bardzo promuję samoświadomość liderów. Ważne żebyśmy zaczęli od siebie.

Jak ta propozycja została przyjęta?

Myślę, że odzew był całkiem spory. Po webinarze prezentującym założenia badania, blisko połowa uczestników zdecydowała się na udział w badaniu. Teraz, kiedy projekt trwa, słyszę też już pierwsze pierwsze głosy zdziwienia i zastanowienia się z różnych stron, na zasadzie. “Hmm, no to jednak chyba muszę się tutaj trochę przyjrzeć sobie”. Liczę więc, że będziemy mieli jeszcze większą grupę ambasadorów. I być może druga połowa pracowników również zdecyduje się na wzięcie udziału w badaniu.

Patrząc z czysto biznesowego punktu widzenia. Czy taka inwestycja w zdrowie z pana perspektywy jako szefa firmy się opłaca?

Są takie badania które pokazują, że niewyspany szef to zły szef. Zły w sensie: zagniewany, skory do wybuchu, do złoszczenia się. Jeżeli mamy permanentnie niewyspanego szefa, który w jakiś sposób wpływa na pracowników, to pewnie nie poprawi działania w tej organizacji. Jeżeli nie jest tego świadom, to może nawet nie wiedzieć, że pewne drobne jego zaniedbanie, coś, co jest jego niby osobistą sprawą, przekłada się na biznes.

Lider z małą ilością energii może też być mniej skory do podejmowania ryzyka. Będzie opóźniał decyzje, powstrzymywał decyzje, nie podejmował ryzyka, starał się mieć 100 proc. pewności, zanim jakieś działanie zostanie podjęte, co, jak wiadomo, może skutecznie zahamować innowacje, eksperymentowanie i działania w organizacji. I to nie będzie dobre. Więc to połączenie między dobrostanem i wynikami biznesowymi istnieje na bardzo podstawowym poziomie. Dlatego tak bardzo promuję samoświadomość liderów. Ważne żebyśmy zaczęli od siebie.

Za sprawą pracy zdalnej, pracodawca ma jeszcze mniejszy wpływ na te codzienne małe decyzje, które decydują o poziomie energii. Tym ważniejsza jest indywidualna świadomość każdego z nas.

Nie obawiał się pan, że liderzy, czy też pracownicy mogą się z badania np. dowiedzieć, że są przepracowani i odejść?

Jeżeli rzeczywiście pracowników ta praca wykańcza, to i tak odejdą, prędzej czy później. Z drugiej strony jednak zazwyczaj przepracowanie to efekt pewnych nawyków, które nam nie służą. Czyli praca generalnie może być ok, ale pracownik ma np. klienta, który go zirytował. To jest element pracy, to nie spowoduje, że on odejdzie.

Ale teraz pytanie: “Czy ja jestem w stanie po takim wkurzającym kliencie ogarnąć się szybko, zresetować, i do następnego klienta podejść już z czystą głową? Czy będę ciągnął do końca dnia tego klienta, który mnie wkurzył, po drodze również dając trochę innym po głowie?”. Więc praca ludziom stwarza pewne sytuacje, z którymi oni albo sobie umieją poradzić, albo nie. I badanie pokaże im, na ile dobrze potrafią sobie radzić z sytuacjami, z którymi spotykają się w pracy.

Dodatkowo też, za sprawą pracy zdalnej, pracodawca ma jeszcze mniejszy wpływ na te codzienne małe decyzje, które decydują o poziomie energii. Tym ważniejsza jest świadomość każdego z osobna.

Innymi słowy: Poznaj siebie.

Albo jak mawiał Sun Tsu: Kto zna wroga i zna siebie, nie będzie zagrożony choćby i w stu starciach. I najlepiej, jeśli to poznanie możemy oprzeć o obiektywne dane. Jak pokazało chociażby moje badanie, samo przekonanie o sobie - jako osoby generalnie sprawnej, generalnie odżywiającej się normalnie, generalnie aktywnej - często nie wystarcza. W momencie trochę większego stresu, większego obciążenia pracą, okazuje się, że samo to, że gdzieś tam w tle jestem aktywny, to za mało. Trzeba korzystać z innych narzędzi, technik, metod, żeby do tej regeneracji aktywnie doprowadzać. Na bieżąco, tak by nie dopuścić do nadmiernych deficytów.

Dziękujemy za rozmowę.


Jak efektywniej wspierać pracowników w pracy hybrydowej?

Praca zdalna wiąże się z wieloma obciążeniami dla pracowników. Dowiedz się, jak możesz im pomóc.